Najpewniejszym sposobem dotarcia
Wesela, dyskoteki, usługi dj-a |Kolorowanki online |
„Najpewniejszym sposobem dotarcia na miejsce było stałe posuwanie się naprzód, dlatego też pani Weldon i jej towarzysze starali się jak najbardziej ograniczyć czas postojów. Tymczasem wygląd puszczy znowu się zmienił. Między rzadszymi już drzewami przeświecały tu i ówdzie polanki. Ziemia, przebijająca przez kobierzec traw i ziół, ukazywała coraz częściej swój kościec z różowego granitu i sjenitu o barwie lapislazuli. Na kilku pagórkach drżały listki salsaparylli, rośliny odznaczającej się mięsistymi bulwami. Przez nierozwikłany gąszcz jej liści trudno się było przedrzeć, tak że lepsza już była puszcza i jej wąskie ścieżki.
Nim słońce zaszło, mały oddziałek zdążył przebyć osiem mil drogi. Przestrzeń tę pokonano bez żadnego wypadku i nawet bez zbytniego zmęczenia. Jednakże był to dopiero pierwszy dzień podróży, a następne etapy mogły się okazać o wiele trudniejsze.
Za wspólną zgodą postanowiono zatrzymać się w tym miejscu na noc.
Podróżni nie zamierzali rozbijać obozu, lecz jedynie biwak. Wartę miał trzymać jeden tylko człowiek zmieniany co dwie godziny. Potężny mangowiec zdawał się najlepiej nadawać do tego celu. Jego grube, rozłożyste gałęzie tworzyły prawdziwy dach. W razie potrzeby można się było skryć w gęstym listowiu drzewa.“(13)
„Najpewniejszym sposobem dotarcia na miejsce było stałe posuwanie się naprzód, dlatego też pani Weldon i jej towarzysze starali się jak najbardziej ograniczyć czas postojów. Tymczasem wygląd puszczy znowu się zmienił. Między rzadszymi już drzewami przeświecały tu i ówdzie polanki. Ziemia, przebijająca przez kobierzec traw i ziół, ukazywała coraz częściej swój kościec z różowego granitu i sjenitu o barwie lapislazuli. Na kilku pagórkach drżały listki salsaparylli, rośliny odznaczającej się mięsistymi bulwami. Przez nierozwikłany gąszcz jej liści trudno się było przedrzeć, tak że lepsza już była puszcza i jej wąskie ścieżki.
Nim słońce zaszło, mały oddziałek zdążył przebyć osiem mil drogi. Przestrzeń tę pokonano bez żadnego wypadku i nawet bez zbytniego zmęczenia. Jednakże był to dopiero pierwszy dzień podróży, a następne etapy mogły się okazać o wiele trudniejsze.
Za wspólną zgodą postanowiono zatrzymać się w tym miejscu na noc.
Podróżni nie zamierzali rozbijać obozu, lecz jedynie biwak. Wartę miał trzymać jeden tylko człowiek zmieniany co dwie godziny. Potężny mangowiec zdawał się najlepiej nadawać do tego celu. Jego grube, rozłożyste gałęzie tworzyły prawdziwy dach. W razie potrzeby można się było skryć w gęstym listowiu drzewa.“(13)